komunikaty.doba.pl
wesele.doba.pl
PKS
PKP
MPK
FORUM

czwartek, 17 października 2019

Wiktora, Marity

Mam dziecko w podobnym wieku...

piątek, 19.9.2014 17:03 , komentarze: 0 , odsłony: 524
kategorie artykułu:

260 osób, w tym świebodzicka straż pożarna i świdniccy policjanci poszukiwali zaginionego 18 września 4-latka, który zgubił się pod Wałbrzychem. Chłopiec spędził noc w lesie sam jak palec. Na szczęście akcja zakończyła się sukcesem. Po wielogodzinnych poszukiwaniach ok. godz. 9.00 na dziecko natrafił świdnicki policjant.

Mały Wojtuś poszedł na spacer z dziadkiem, psem i swoim 10-letnim kuzynem chorym na autyzm. Ok. godz. 20.00 pies zerwał się ze smyczy - wówczas chłopcy pobiegli za nim. Po niedługim czasie, około godzinie, odnalazł się 10-latek i pies, natomiast po 4-latku ślad zaginął. W poszukiwania Wojtusia zaangażowało się blisko 300 policjantów, psy tropiące i GOPR, a nawet śmigłowiec z kamerą termowizyjną. Świebodziccy strażacy do godz. 1.30 w nocy penetrowali koryto rzeki Pełcznica, przeczesywano też rejony od Świebodzic w kierunku Wałbrzycha i z Wałbrzycha w kierunku Cierni. W akcji brał udział też policjant Ireneusz Soński, doświadczony pracownik Wydziału Prewencji KPP Świdnica. To on dopatrzył się małego chłopca.

Mam dziecko w podobnym wieku, więc zacząłem myśleć, gdzie bym się skrył, gdybym był takim małym chłopcem. Po drodze spotkałem mężczyznę, który przechadzał się z psem i również liczył na to, że być może przyczyni się do pomocy. Mężczyzna ten znał te, obce mi rejony, szczerze mówiąc nawet nie wiem gdzie byłem - całe te tereny wokół Zamku Książ są jak labirynt - mnóstwo tu ścieżek - mówi nam Ireneusz Soński. - Nagle w odległości ok. 200 m zobaczyłem, że coś niebieskiego poruszyło się na jednym ze wzniesień. Szybko pobiegłem w tamtą stronę i zobaczyłem blond włoski wystające spod kaptura. Wziąłem chłopca na ręce, ten rozpłakał się, ale był w dobrej kondycji. Jak poinformował mnie mój kompan, byliśmy w okolicach Wąwozu Szczawnika. Całą drogę powrotną, którą kierował mnie ten właśnie mężczyzna z psem, niosłem chłopca na rękach. Muszę przyznać, że jak na to co przeżył - spędził samiusieńki noc w lesie - trzymał się bardzo dobrze. To prawdziwy wyczyn, że przetrwał w tym lesie - ocenia policjant.

Świdniczanin dziecko przekazał przeszczęśliwej matce, dla której stał się bohaterem.

Wykonywałem tylko swoją pracę. Każdy zrobiłby to samo - dodaje.

 

Wasze komentarze

Muzeum Techniki
Muzeum Techniki
Wymarzone wesele
Wymarzone wesele