komunikaty.doba.pl
wesele.doba.pl
PKS
PKP
MPK
FORUM

czwartek, 27 czerwca 2019

Maryli, Wladyslawa

Niezwykły, artystyczny „Głos wykluczonych” to fenomen Wrocławia

środa, 27.7.2016 09:15 , komentarze: 0 , odsłony: 1133
kategorie artykułu:

Jutropera: Powroty do życia jak na billboardzie

Poznałem Wrocław z billboardów: to były reklamy megaprodukcji operowych, które wydawały mi się odległym snem każdego reżysera. Sen stał się rutyną i poznałem Wrocław idący na moje spektakle. Jak na corridy w hiszpańskich miastach, tłumy idą parkami, ulicami, mostami i masz wrażenie, że miasto pustoszeje, a wszyscy jego mieszkańcy towarzyszą twoim muzycznym przygodom. Nie wszyscy jednak!

Wtedy pomyślałem o grupach wykluczonych. Wtedy poczułem się wrocławianinem, nie będąc ani radnym, ani dyrektorem. Wtedy zrozumiałem, że opera może być również instrumentem społecznym. Jak zwykle w takich projektach chodzi bardziej o ratowanie twojej duszy artysty, którego zjada rutyna, a nie popisywanie się psychoterapeutycznymi zdolnościami. I chyba ta formuła pozwoliła nam zbudować spektakle „bez znieczulenia”, traktując amatorów na równi z aktorami profesjonalnymi, solistami operowymi, a nawet tancerzami. Osoby, które zaprosiliśmy do współpracy, od razu wyczuwały, że budujemy razem, a nie „dla nich”. Że tworzymy dla publiczności, która ma zapłacić za bilet. Że nie ma taryfy ulgowej dla jeżdżących na wózkach czy osób zagubionych w oparach alzheimera. I wtedy znowu poczuli się pełnowartościowi, zadaniowi, żywi. I ja też.

Głośny głos wykluczonych
Kiedy w 2012 roku rozpoczynaliśmy przygotowania do pierwszej edycji „Głosu wykluczonych”, naszym planem była praca każdego roku z inną grupą społeczną. Jednak zapotrzebowanie społeczne na Jutroperę we Wrocławiu okazało się znacznie większe i szersze. Zaczęliśmy z seniorami z Miejskiego Centrum Usług Socjalnych. Przejście od pierwszych zajęć, pełnych ciszy i braku zaufania, przez cotygodniowe spotkania pogłębiające zażyłość i pewność siebie, przez pełen emocji i łez wzruszenia pierwszy pokaz w lipcu w Imparcie, aż po finałowy spektakl w Teatrze Capitol w grudniu 2013 roku z towarzyszeniem prawdziwej orkiestry... Pierwsza podróż zakończona wielkim zwycięstwem! Ze sceny padły słowa niezwykle ważne: „Musicie nas wziąć do kolejnej edycji spektaklu! Jeśli nas zostawicie, to umrzemy!” – mówili seniorzy, niemal wyrywając sobie mikrofon i przekrzykując dyrektora Jacka Sutryka, wiernego patrona naszych spektakli. Taki szantaż emocjonalny, wypowiedziany pół żartem, pół serio, odbił się bardzo dużym echem na naszej pracy.
Podjęliśmy wyzwanie. Chociaż kolejny rok, 2014, miał być poświęcony jedynie pracy z dziećmi z placówek opiekuńczo-wychowawczych, zmieniliśmy plan, scenariusz, projekt, ogląd problemów. Zmieniliśmy punkt ciężkości na integrację międzypokoleniową. Takie działania są niezbędne, by projekt naprawdę żył, odpowiadał prawdziwie problemom i zapotrzebowaniu społecznemu. Tak więc zamiast „Piotrusia i wilka” powstało „Pokolenie P: Prokofiew”. Ponad trzydziestoosobowa grupa dzieciaków z Wrocławskiego Centrum Opieki i Wychowania, dzięki wsparciu dyrektora Sylwestra Pajęckiego i niezastąpionej Marioli Korman, połączyła swoje siły z grupą seniorów, wytrawnych już aktorów. I znowu emocje przed pierwszym spotkaniem dwóch grup... Satysfakcja była wielka. Nawiązały się przyjaźnie międzypokoleniowe, a bariery, które chcieliśmy przełamywać, okazały się tak naprawdę nieistniejące.

Dzieci, Ukraińcy i gwiazdy
Są momenty, które zapadną w pamięć na zawsze. Na przykład pierwsze zetknięcie dzieciaków z Agatą Zubel. Dla nas osobowość wielka, świetnie znana, nie trzeba jej przedstawiać. Jednak jak przygotować kilku czy kilkunastoletnie dzieci na spotkanie ze śpiewaczką operową? Agata swoją magią uwiodła dzieci już pierwszymi dźwiękami, wszystkie były jej, a po pierwszych zajęciach każdy chciał jej autograf i być na scenie jak najbliżej niej. Niezapomniane chwile w plenerach Instytutu Grotowskiego na Grobli i tradycyjnie – finałowo – w Capitolu, z towarzyszeniem Młodej Polskiej Filharmonii pod dyrekcją Adama Klocka, dzięki wsparciu Fundacji Zwierciadła. Na pewno było warto i bardzo wierzymy w to, że ten spektakl i całoroczna praca z Zosią Dowjat i trenerami Fundacji wpłynęły na dzieciaki pozytywnie. No i znowu ekipa jutroperowa nam się powiększyła. „Sen nocy letniej 2015” zamiast planowanych przez nas Romów. Przekrój wielokulturowego Wrocławia: charyzmatyczna grupa Ukraińców związanych z zespołem „Śpiewogra” Haliny Czekanowskiej, ukraińsko-łemkowski zespół taneczny powstały specjalnie na potrzeby spektaklu dzięki wielkiej determinacji organizacyjnej Oksany Terefenko, wspaniałej energii wszystkich tancerzy i oczywiście chorografii Diany Theocharidis, przedstawiciele Greków, Żydów, nasi seniorzy i ekipa dzieciaków z WCOW, dzielnie towarzysząca całej produkcji. Powstało widowisko wielobarwne: nocny spacer parkowymi zakamarkami w Leśnicy, gdzie kryły się postaci szekspirowskiego „Snu nocy letniej”, wspaniała scena kulminacyjna nad stawem, ubarwiona pokazami Water Concept i projekcjami Bogumiła Palewicza. Udało się także zgromadzić świetny team aktorów i śpiewaków, między innymi rodzinę Koterskich (Misiek, Marek i Małgosia Bogdańska), Melę Koteluk, Kamila Barona i Wiolę Białk z Teatru Rozrywki w Chorzowie, czy nasze gwiazdy operowe: Ewę Biegas, Karinę Skrzeszewską i Sebastiana Marszałowicza. Całe widowisko wpisane było w kontekst argentyński i współprodukcję z „The Fairy Queen”, jaka powstała w ramach Festival Opera Tigre w Buenos Aires. Do Wrocławia zawitali argentyńscy artyści, a rok później udało się cząstkę wrocławskiego ESK open air pokazać w Tigre (między innymi bajkowe kostiumy Adama Królikowskiego). Ale to niejedyne wędrówki naszego „Głosu wykluczonych”. Najwięcej podróży odbył Król Lear. Profesor Jerzy Artysz żartuje, że każdego roku przybywa mu córek… Ale to prawda! „Szukając Leara:Verdi” pokazaliśmy już w Krakowie i Szczecinie, pilotażową wersję w Buenos Aires i – chyba najciekawszą – we Lwowie. Każdorazowo nowy dwór, nowi seniorzy, inne opowieści o wojnie, burzy. Inny sąd, energia, rytm, śmiech i płacz.

Opowieści o wielkich emocjach
O wszystkich tych emocjach chcemy opowiedzieć 22 lipca we wrocławskim Imparcie. Chcemy zgromadzić pełen dwór Króla Leara, spotkać ze sobą jak najszerszą rodzinę, poznać ze sobą córki ukraińskie, polskie i argentyńskie. Będziemy mówić też o przyszłości, bo są kolejne miejsca, gdzie wyjeżdżamy, by budować nowe światy, zbierać nowe historie, doświadczenia i emocje. Ale wracamy do Wrocławia. Rok 2016, finał „Głosu wykluczonych”, obok wspomnień z poprzednich lat i spotkań wokół minionych edycji – nowy spektakl, nowa grupa, tym razem „Historii żołnierza”, z podopiecznymi Ośrodka Socjoterapii nr 2. Wielki finał. I co dalej? Wracamy do Wrocławia. Chyba nie możemy zatrzymać machiny Jutropery i powiedzieć „stop”. To już koniec. Za każdym razem wracamy z naszych dalekich podróży do Wrocławia pełni entuzjazmu, nowych pomysłów i perspektyw dla naszych wychowanków, jak i kolejnych grup, które chcą z nami pracować. Już teraz mówimy do zobaczenia w 2017! Przystanek: bloki i ich mieszkańcy. I znowu poczujemy, że żyjemy miastem i z miastem. Z Wrocławiem, który pozostanie stolicą naszej kultury; w sercach seniorów, którzy znowu zaczęli marzyć; dzieci, które odważniej planują przyszłość; mniejszości, które poczuły swą moc i młodzieży, która mogła znaleźć potwierdzenie, że nie jest zgubiona. I w sercach naszych artystów, którzy nie boją się ryzyka i już wiedzą, że tylko ryzykując można tworzyć prawdziwą sztukę. Dziękuję Wrocławiowi i chciałbym to obwieścić na wszystkich billboardach świata, tak jak obwieszczano megaprodukcje, które mnie tu przyciągnęły.

Michał Znaniecki
Autor jest reżyserem, dramaturgiem i scenografem. Zadebiutował spektaklem z muzyką Monteverdiego, zrealizowanym w 1993 roku dla mediolańskiej La Scali. Od 1995 roku prowadzi w Mediolanie grupę teatralną Ape, jest również dyrektorem artystycznym stowarzyszenia CON-Teatro w Turynie. Ma na koncie ponad sto spektakli operowych, muzycznych i dramatycznych oraz dziesiątki warsztatów, laboratoriów edukacyjno-artystycznych i happeningów realizowanych na wszystkich kontynentach.

Wielki finał cyklu „Głos wykluczonych”
„Głos wykluczonych” to program Michała Znanieckiego, który od 4 lat Fundacja Jutropera realizuje we Wrocławiu i miastach partnerskich we współprodukcji z ESK Wrocław 2016 oraz przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W tym roku Jutropera pokaże spektakle i spotkania podsumowujące wszystkie dotychczas zrealizowane wydarzenia oraz nowe widowisko: „Sen nocy letniej: Historia innego żołnierza”. Ideą „Głosu wykluczonych” jest łączenie grup artystów profesjonalnych i dotkniętych wykluczeniem społecznym. W tym roku do projektu dołączyła grupa podopiecznych z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii nr 2, która obok warsztatów teatralnych prowadzonych przez Zofię Dowjat bierze czynny udział w zajęciach akrobatycznych, przygotowując tym samym jedną z części plenerowego widowiska. W wydarzeniu wezmą udział także zaproszeni artyści, m. in. Ewa Biegas, Karina Skrzeszewska, Wioletta Białk, Michał Koterski oraz międzynarodowy zespół muzyczny pod kierownictwem baskijskiego akordeonisty i kompozytora Jona Paula Laki. Premierę zaplanowano na 31 lipca o godz. 21 w plenerach parku w Leśnicy.

źródło: Wrocław 2016

 

Wasze komentarze

wczoraj, 18 godz temu
wtorek, 25.6.2019 18:00
Wymarzone wesele
Wymarzone wesele
Muzeum Techniki
Muzeum Techniki
Praca na GoWork
Praca na GoWork