Kolejne oszustwa metodą "na policjanta"

czwartek, 5.11.2020 11:48 413 0

Mimo epidemii koronawirusa, przestępcy nadal działają na szkodę nie tylko osób starszych, ale też coraz młodszych. Przed kilkoma dniami oszukali jednego z mieszkańców Psiego Pola. Mężczyzna przekazał im kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kiedy jednak prawdziwi funkcjonariusze otrzymali informację, że mogło dojść do przestępstwa, zapobiegli utracie kolejnej wysokiej kwoty.

Kilka dni temu do policjantów z komisariatu przy Placu Piłsudskiego zadzwoniła zaniepokojona kobieta. Poinformowała, że jej ponad 60-letni syn nie wraca do domu i bardzo się o niego martwi. Dyżurny jednostki natychmiast skierował do działań funkcjonariuszy służby patrolowej, którzy podczas czynności uzyskali informację, że mężczyzna mógł paść ofiarą przestępstwa na tzw. legendę. Polega ono na tym, iż oszuści kontaktują się z przypadkową osobą i podając się np. za funkcjonariuszy Policji czy tez innych służb, starają się namówić ją na przekazanie pieniędzy celem zabezpieczenia przed rzekomymi złodziejami lub koniecznością przeprowadzenia „policyjnej akcji”.

Mundurowi z Psiego Pola próbowali skontaktować się z mężczyzną, jednak jego telefon był cały czas zajęty. Jak się później okazało, przestępcy cały czas namawiali go do przekazania im pieniędzy, a mężczyzna za ich namową wypłacał z kolejnych banków swoje oszczędności. Niestety, zanim prawdziwi funkcjonariusze otrzymali informację o takiej możliwości, wrocławianin przekazał oszustom kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na szczęście dzięki dyżurnemu oraz patrolowcom mężczyzna nie stracił jeszcze większej sumy.

Oszuści namówili go bowiem na zaciągnięcie wysokiej pożyczki. Jednak po rozmowie z dyżurnym z jednostki z Psiego Pola, mieszkaniec dolnośląskiej stolicy w porę zorientował się, że wcześniejsze połączenia wykonywali przestępcy, którzy jedynie podawali się za policjantów. Dzięki temu mężczyzna nie przekazał oszustom wysokiej kwoty, którą chwilę wcześniej pobrał z banku w formie pożyczki. Aktualnie policjanci prowadzą czynności, mające na celu odzyskanie pieniędzy, które mężczyzna zdążył wypłacić i dać oszustom.

Przypominamy, że telefoniczni oszuści są naprawdę bardzo dobrze przygotowani do swojej „pracy”. Już na samym początku rozmowy starają się brzmieć jak najbardziej wiarygodnie. Podają swoje imię, nazwisko, stopień służbowy, numer legitymacji, a nawet pokój i jednostkę Policji, z której dzwonią! Twierdzą, że rozpracowują szajkę, która czyha na oszczędności rozmówcy, a ten musi im teraz pomóc.

Następnie wykorzystują techniki socjotechniczne. Jakie? Np. pytają, czy rozmówca zna jakieś numery alarmowe. Oczywiście każdy z nas kojarzy zarówno numer 112, jak i dawny 997. Kiedy ofiara potwierdzi i podświadomie nabierze większego zaufania do głosu w słuchawce jako przedstawiciela służb, wówczas przestępca prosi, aby wykręcić ten numer podczas rozmowy. Ofiara ma wtedy połączyć się z dyżurnym, aby uwiarygodnić dane rzekomego funkcjonariusza. Ale przecież wiemy, że żeby wykonać nowe połączenie, musimy zakończyć poprzednie. Na to oszuści też mają sposób!

Twierdzą, że przestępcy podsłuchują inne połączenia i tylko połączenie z „policjantem” jest odpowiednio zabezpieczone i to właśnie podczas niego należy wybrać numer alarmowy! Jednak wówczas nie dochodzi do połączenia z prawdziwym operatorem, tylko nadal trwa rozmowa z oszustem! Ten czasem przekazuje słuchawkę drugiemu oszustowi, albo po prostu moduluje głos, żeby brzmieć inaczej niż wcześniej. Twierdzi, że jest dyżurnym i po podaniu przez rozmówcę uzyskanych wcześniej informacji, np. numeru legitymacji i nazwiska rzekomego policjanta, weryfikuje i potwierdza jego dane. Następnie „przełącza” ofiarę do tego funkcjonariusza i dodaje, że trzeba mu przekazać wszystkie informacje, o które pyta.

Wówczas oszust, już „zweryfikowany”, stara się namówić swoją ofiarę do przekazania pieniędzy na rzekomą akcję policyjną, albo twierdzi, że funkcjonariusze zabezpieczą te, które rozmówca posiada. Często zdarza się, że przestępcy straszą, iż w przypadku braku współpracy, osoba może ponieść konsekwencje prawne, a cała rozmowa jest nagrywana i zostanie przekazana do prokuratury. Cały czas podkreślają, że ofiara za chwilę straci wszystkie pieniądze, że jej życie i zdrowie jest zagrożone i musi działać natychmiast bez konsultacji z kimkolwiek. I niestety, ale wiele osób ulega presji ze strony oszustów.

Telefoniczni złodzieje są naprawdę bardzo skuteczni. Są też przygotowani na różne warianty zachowania swojej ofiary. Starają się całkowicie ją sobie podporządkować i czasem im się to udaje. Wówczas po takiej rozmowie mogą być bogatsi nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych, czy to poprzez otrzymanie przelewu, czy poprzez bezpośrednie przekazanie oszustom, czy przysłanym przez nich kurierom zwanym też „odbierakami”.

Dlatego nie dajmy się oszukać! Jak to zrobić? Jeśli dzwoni do nas ktoś podejrzany, wypytuje o adres, nasze pieniądze, wartościowe przedmioty należy natychmiast PRZERWAĆ POŁĄCZENIE! Dopiero wówczas należy zadzwonić na numer 112 i przekazać informacje na temat podejrzanego połączenia.

Nie dajmy się wciągnąć w rozmowę, ponieważ oszuści tylko na to czekają. Nasza reakcja powinna być natychmiastowa i zdecydowana! Chrońmy siebie i swoje oszczędności!

źródło: KMP we Wrocławiu

Dodaj komentarz

Komentarze (0)